Samotność nastolatków – jak wspierać ich kompetencje emocjonalno – społeczne.

4 listopada 2019 roku ukazał się raport PISA i w środowisku pedagogicznym zawrzało od dyskusji na temat dobrych wyników polskiej młodzieży. Dopiero w kolejnej odsłonie przywoływane są dane z tego samego raportu, ale mówiące o satysfakcji młodzieży z życia i poczucia dobrostanu.

A ta część raportu już nie jest powodem do chluby. Zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w Europie!

Dlaczego młodzież tak dotkliwie odczuwa samotność? I paradokosalnie, mając dostęp do kontaktów na całym świecie, dobrej ekonomicznej sytuacji ma problemy w relacjach z innymi?

Przyjrzyjmy się kilku aspektom, które warunkują prawidłowy wzrost kompetencji emocjonalno – społecznych.

Pierwszym z nich jest środowisko rodzinne.

Historia Sufiah Yusof, która jako trzynastolatka została studentką matematyki na Uniwersytecie w Oxfordzie może początkowo budzić podziw. Kilka lat później dziennikarze dotarli do tej genialnej matematyczki. Zarabiała 130 funtów na godzinę… jako prostytutka. Porzuciła Oxford już po dwóch latach i pracowała jako kelnerka, została ortodoksyjną muzułmanką, wyszła za mąż, rozwiodła się i została prostytutką.

Nikt nie zna odpowiedzi czy losy tej postaci byłyby inne, gdyby rozwijała się w swojej grupie rówieśniczej i w domu rodzinnym. Możemy jedynie wysnuć hipotezę, że tak.

Dziecko – aby ukształtowała się w nim tożsamość potrzebuje matki i ojca po to, by przeglądać się niejako w ich oczach. To, co myślą o dziecku i co mówią do niego rodzice stanowi podwaliny konstrukcji psychicznej dziecka. Autorka Stefanie Stahl w książce “Odkryj wewnętrzne dziecko. Klucz do rozwiązania (prawie) wszystkich problemów” sięga głębiej – mówi o tym, że każdy z nas ma w sobie dziecko cienia i dziecko słońca. Dziecko cienia pamięta wszystkie przykre i trudne wydarzenia a dziecko słońca to ta część każdego z nas, w którym jest życiodajną energia.

Dojrzewający nastolatek zaczyna rezonować ze swoimi rodzicami, czasami ukazując mu bolesne wspomnienia, niespełnione marzenia.

Istnieją teorie, że napięte relacje z nastolatkami to wynik nierozwiązanych i nieprzepracowanych traum dorosłych.

Jeśli więc dom jest przestrzenią, gdzie dojrzewający nastolatek może spotkać się ze zdrowym rodzicem, który porzucił rolę dziecka i przejął odpowiedzialność za swoje życie – będzie w takim domu dojrzewał i rozwijał się prawidłowo. Jeśli jednak tak nie jest i presja, ambicje, niezrealizowane marzenia rodzic przerzuci na dziecko i zaprojektuje mu życie – taki nastolatek nie ma możliwości na autonomię, niezależność, prawdziwą dojrzałość.

Drugi filar stanowi grupa rówieśnicza.

W okresie nastoletnim potrzeba przynależności do grupy i bycie zaakceptowanym przez nią jest kluczowym w budowania tożsamości.

Przekraczanie własnych granic, jedynie w imię akceptacji innych, są również powszechne znane. Czasami są to wręcz desperackie, zagrażające życiu czyny.

Żyjąc w świecie tu i teraz, w otoczeniu fastfoodowej mentalności – jednak trudno zbudować coś, co wymaga cierpliwości, uwagi, czasu, zaangażowania. A tego właśnie wymaga RELACJA.

Nastolatki nie mają problemów, by nawiązać z kimś znajomość – paradoksalnie jest to wprost proporcjonalne do starszego pokolenia. Ale nie potrafią w nich trwać zbyt długo.

Zrywają kilkakrotnie i to drogą komunikatorów swoje deklarowane miłości, przerzucają swoją uwagę z jednego obiektu na drugi, nie potrafiąc zachować zainteresowania na dłużej.

I tu chciałabym cię drogi czytelniku zatrzymać.

Zatrzymać na trzecim obszarze środowiska szkolnego.

Bo kto taki świat pokazuje młodzieży?

Kto daje im trudne do realizacji terminy, w których nawet dorosły miałby problem się odnaleźć?

Kto rozbudza w nich pragnienie rywalizacji i czasem dążenie „ po trupach do celu”?

Kto nagradza za czerwone paski?

I jak się już domyślasz – znaczną cegiełkę dokładają tu ….nauczyciele.

Jeśli nastolatkowie będąc 7, 8 godzin w opresyjnej dla siebie instytucji, gdzie nie szanuje się ich wolności, zdania, podstawowych praw, nawet czasami nie nawiązuje kontaktu to jak ma kształtować się ich tożsamość? Znam osobiście nauczycieli, którzy nie zadają sobie trudu zapamiętania imion dzieci. Numer 23 jest dla nich wystarczający.

Paradoks polega na tym, że tylko jeśli istnieje relacja między nauczycielem a uczniem to można mówić o nauce. Przecież uczeń może pokochać przedmiot, którego nie lubił, bo wykładał go tak fascynujący nauczyciel. Uczeń może również znienawidzić ulubiony przedmiot, może nawet porzucić pasję, jeśli spotka nauczyciela, który będzie mu podcinał skrzydła.

To RELACJA decyduje o kształtowaniu się zdrowej tożsamości. Młody człowiek potrzebuje mentora, kogoś komu może zaufać. Kto będzie uczył go, jak tworzyć relacje i więzi. Klasa szkolna jest przecież tym pierwszym terytorium poligonem ćwiczeń interpersonalnych.

Mówiąc metaforycznie – nikt z nas nie lubi przebywać w pomieszczeniach brudnych, obdrapanych, zakurzonych – a często relacje w klasie szkolnej tak właśnie wyglądają. Jak je zatem odnowić ?

Jak wyposażyć młodych ludzi w jedną z najważniejszych kompetencji człowieka warunkującego mu szczęśliwe życie osobiste i zawodowe?

Proponuję Ci następujące aktywności i ćwiczenia:

  1. Nie żałuj czasu na wspólne przedsięwzięcia, projekty i wyjścia.

Ale włącz w cały proces uczniów – od planowania, poprzez liczenie budżetu, wysyłkę zapytań o ofertę , kalkulację kosztów i ostateczny wybór.

  1. Poszerzaj przestrzeń zaufania każdego dnia – na terenie klasy zróbcie skrzynkę palących pytań, powołajcie komisję interwencji, włącz młodzież w działania, w których będzie czuła się sprawcza.
  2. Nie karaj za błędy – w każdej sytuacji, gdy poszło coś nie tak, naucz robić bilans strat i zysków oraz plan działań na przyszłość, aby uniknąć popełnionych błędów.
  3. Oddaj czasem pałeczkę sprawdzania uczniom – niech nawzajem sprawdzą sobie prace.
  4. Wprowadź księgę sukcesów osobistych i klasowych.
  5. Ucz młodzież opowiadania o sukcesach innych.
  6. Angażuj do zajęć w sposób nietypowy, łam schematy, działaj z zaskoczenia. Ustaw np. w zupełnie inny sposób stoły, przynieś kulę dyskotekową:)
  7. Pokaż młodzieży drobnymi rzeczami, że zależy ci na na relacji z nimi.

Jeśli w tobie są dobre myśli o uczniach, oni to czują i reagują na to. Nie zagłębiam się w fizykę kwantową, ale to przecież logiczne – energia generuje energię. Jeśli zrobi się gdzieś korek to zidentyfikuj go. Zauważ i znajdź rozwiązanie..

I jako puentę zostawiam Ci myśl dr Stuarta Shenkera „Jesteśmy stworzeni do tego, by czerpać energię od siebie nawzajem i odbudowywać energię dzięki innym”.

Polecane lektury:

Raport Pisa za 2018 rok

„Self Reg Jak pomóc dziecku (i sobie)nie dać się stresowi i żyć pełnią możliwości”

Artykuł napisany dla “Doradca Zawodowy” , luty 2020

doro 3

W indywidualnych konsultacjach pomagam rodzicom i specjalistom rozwiązywać trudności edukacyjne dzieci i młodzieży.
Moim konikiem zawodowym jest praca z dziećmi z dysleksją i zagrożonymi dysleksją.Od 15 lat pracuję w tym obszarze i pomogłam już setkom rodzin. Poszerzyłam swoje działania o online – jestem autorką pierwszego w Polsce kursu online
Trening Płynności Czytania.
Więcej o mnie>>

 
 

Sprawdź moje
Opowieści terapeutyczne

Share:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Inne posty

Jak zostać mistrzem koncentracji?

W moich poprzednich artykułach dotyczących czytania wiele razy pisałam, że fundamentem gotowości do czytania jest między innymi koncentracja uwagi. Koncentracja uwagi to zdolność skupienia swojej

DOROTA LUBAS

“…W terapii dobieram działania terapeutyczne tak, aby wydobyć maksimum możliwości dziecka. Projektując szkolenia dla rodziców, specjalistów uważnie słucham potrzeb i „szyję na miarę” grupy. Łączę te obszary w funkcji dyrektora poradni psychologiczno – pedagogicznej. Wspólny mianownik to troska o wydobycie pełni potencjału dziecka/ rodzica/ terapeuty.